Jedziemy na Kilimandżaro!

Kilimandżaro, nam Polakom kojarzy się jakoś tak na słodko. Wszystko prawdopodobnie za sprawą jednego producenta gotowych ciast, który w taki właśnie sposób nazwał jeden ze swoich produktów. Sama góra leży w środkowej części Czarnego Lądu, na granicy Tanzanii z Kenią. Przez niektórych Klimandżaro klasyfikowane jest jako wulkan. Nie ma w tym nic dziwnego, jako że wierzchołki naszego współczesnego Klimandżaro są właśnie pozostałościami po wulkanach. Najwyższy z nich mierzy sobie wysokość 5895 metrów nad poziomem morza i dumnie panuje nad otaczającymi go równinami. Nie jest to góra-wyzwanie dla turystów czy himalaistów. Podejście na szczyt jest dość łatwe, choć należy zaznaczyć, że wymaga oczywiście odpowiedniej kondycji oraz aklimatyzacji. Najwięcej trudności sprawiają potężne wahania temperatury, które sięgają nawet 50 stopni Celsjusza pomiędzy podnóżem a wierzchołkiem.
Z pewnością sporą ciekawostką jest to, że choć Klimandżaro oddalone jest od równika o jakieś trzysta kilometrów, to jednak pokryte jest od pewnej wysokości warstwą wiecznego śniegu. Jak szacują naukowcy, najstarszy zalegający na Klimandżaro śnieg może mieć nawet 11700 lat. Niestety wszystko wskazuje na to, że szybko przestanie być on biały. Śnieg na wierzchołku topnieje w zastraszającym tempie i dziś jest go o 82 procent mniej w porównaniu z rokiem 1912. Biorąc pod uwagę ogólne ocieplanie się klimatu na całym świecie, Klimandżaro zostanie nagie w ciągu kilku, może kilkunastu najbliższych lat.
Ciekawostką jest także to, że Klimandżaro jest górą uwielbianą przez osoby niepełnosprawne, które na jej szlakach mogą wykazać, że nie są w stanie nie chodzić po górach. Pierwszym niepełnosprawnym Polakiem, który zdobył szczyt na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia był niejaki Jan Luber. Wyszedł na szczyt poruszając się cały czas o kulach. W 2008 roku, nie lada wyczynu dokonał niewidomy student z Gliwic, niejaki Paweł Urbański, który zdobył szczyt wraz z grupą swoich znajomych.
Jeśli ktoś z Was chciałby wybrać się na Klimandżaro właśnie, to warto wiedzieć, że można dolecieć w jego bliską okolicę samolotem. Dolecieć można na niewielkie lotnisko należące do Narodowego Parku Kilimandżaro. Lotnisko jest niewielkie, rocznie obsługuje około 20 tysięcy pasażerów, ale zawsze to duże ułatwienie, aby się tam dostać. Przed wyprawą na Klimandżaro jak i na każdą inną górę, której wysokość przekracza 4 tysiące metrów, warto poddać się procesowi aklimatyzacji. Polega to na tym, aby na zdobycie szczytu nie przeznaczać jednego albo dwóch dni, ale co najmniej kilka. Ludzki organizm w porównaniu potęgą natury jest bardzo słaby, co przejawia na przykład objawami choroby wysokościowej, które u znakomitej większości osób uaktywnia się właśnie po przekroczeniu magicznej wysokości 4 tysięcy metrów. Pojawiają się wtedy silne duszności, ból w płucach i w sercu, niedotlenienie. Może się to skończyć tragicznie, jeśli taka osoba nie zostanie sprowadzona jak najszybciej na niższy pułap. Właśnie z tego powodu, wielu osobom nie udaje się zdobyć Białego Dachu czarnego Kontynentu, jak bywa często określane Klimandżaro.

Leave a Comment