Jeden z najbardziej niebezpiecznych szczytów świata – Annapurna

Annapurna to bez wątpienia wielkie wyzwanie dla każdego alpinisty i himalaisty. Choć należy do tak zwanych niskich ośmiotysięczników, to jednak historia nawiązująca do jego zdobycia pokazuje, że nie jest to zbyt łaskawa góra dla tych, którzy próbują ja ujarzmić. Annapurna mierzy sobie 8091 metrów nad poziomem morza. Pierwszy raz została zdobyta latem 1950 roku. Wejścia dokonali Maurice Herzog oraz Louis Lachenal. Annapurna została zdobyta także zimą – dokładnie 3 lutego 1987 roku. Dokonali tego w tandemie – Jerzy Kukuczka oraz Artur Hajzer. Patrząc na statystyki, trzeba przyznać, że wszyscy, którzy stanęli na szczycie Annapurny mieli sporo szczęścia. Na 103 wejścia (liczone do 2005 roku) przypadło w tym samy czasie 58 ofiar śmiertelnych, zabranych przez górę.
Pisząc i mówiąc o Annapurnie, nie można nie wspomnieć o bardzo dużym pierwiastku polskim, który związany jest z tą górą. Oczywiście pierwsze zdobycie zimą, to jeden z najważniejszych wyczynów, ale nie można zapominać, że to nie jedyna zasługa Polaków w tej dziedzinie. W 1981 roku odbyła się polska wyprawa Klubu Wysokogórskiego Zakopane, na Annapurnę właśnie. Maciej Berbeka i Bogusław Probulski wytyczyli wtedy zupełnie nową drogę dojścia na szczyt, drogę, która na tę cześć została nazwana „Drogą Zakopiańczyków” lub też zamiennie – „Drogą Jana Pawła II”. Wtedy zostało to docenione przez himalaistów na całym świecie, dzięki czemu otrzymali liczne nagrody i wyróżnienia.
Pisząc czy mówiąc o Annapurnie warto także mieć w świadomości to, że Annapurna to nie jeden jedyny szczyt, a cały masyw szczytów, których jest aż trzynaście. Oczywiście wśród nich jest ten główny wierzchołek, najwyższy spośród wszystkich otaczających go sześciotysięczników i ośmiotysięczników, który także nosi nazwę Annapurna.
Mimo, że Annapurna uchodzi za bardzo niebezpieczny ośmiotysięcznik, to jednak jest celem wielu wypraw, które mają na celu nie tyle zdobycie szczytu, co trekking w przepięknych okolicznościach przyrody. W tamte rejony organizowanych jest mnóstwo wycieczek komercyjnych. Jest to dość droga zabawa, kosztująca kilka tysięcy złotych w najtańszej opcji, ale w sumie każdy, kto weźmie w niej udział może śmiało pochwalić się przed znajomymi, że chodził po poważnych górach. Z całą pewnością takie doświadczenie świetnie przydaje się przed innymi wyprawami – znacznie poważniejszymi, mającymi na celu zdobywanie wyższych szczytów. Należy mieć bowiem na uwadze, że w chodzeniu po górach i zdobywaniu szczytów bardzo ważna jest aklimatyzacja. Im wyżej, tym jest mniej tlenu, tym płuca mają trudniej. Ciekawostką jest to, że wielu himalaistów podejmowało próbę wejścia na szczyt Annapurna bez tlenu w butli i wielu też wyczyn ten się udawał.
Reasumując – to, że szczyt jest stosunkowo niski, niższy niż najwyższa góra świata, czyli Mount Everest, to nie znaczy, że jest łatwiejszy do zdobycia. Annapurna, która co prawda mieści się w pierwszej dziesiątce po Evereście wcale nie jest tak łaskawa dla Himalaistów, jak dach świata. Ogólnie – warto zawsze zachowywać zdrowy rozsądek i nie kierować się brawurą ani pozorami, zwłaszcza jeśli stajemy twarzą w twarz z naturą i jej potęgą.

Leave a Comment